Oto pełne dane konta bankowego: kod swift: PKOPPLPW numer konta pozostaje ten sam,ale niekiedy przed nim należy wstawić dwie literki PL, tzn.może to wyglądać następująco: PL 43 1240 2382 1111 0000 3897 6867 .Oczywiście nazwa banku pozostaje bez zmian: Pekao s.a. III Oddział w Lublinie, Filia Nr. 1 w Lublinie. Zmiana w dziale "Sponsoring" będzie wprowadzona już niedługo. JM
Otrzymałem sygnały z zagranicy, iż nie można wpłacać darowizn na podane na naszej stronie konto bankowe w PEKAO s.a. w Lublinie. Otóż numer konta, który jest podany w dziale "Sponsoring" nie jest pełny, a mianowicie brakuje w nim numeru IBAN, do wpłat miedzynarodowych. Już niedługo zostanie to skorygowane.
O tym, co stało się 10 kwietnia 2010 roku, nie muszę już nikogo informować, bo nie tylko Polska, ale cały Świat już dokładnie o tym wie. Już w sobotę 10 kwietnia, chciałem tu , w aktualnościach, zamieścić krótką informację, ale proszę mi wierzyć, nie moglem zebrać myśli. W tym dniu byłem jeszcze we Wrocławiu, a nastepnego wyjechałem już do domu we Francji. Te kilkanaście godzin spędzonych za kierownicą, mając przed oczami obraz szczątków samolotu i kłębiące się myśli w głowie, dały mi się dobrze we znaki. Przez prawie dwie godziny słuchałem Polskiego Radia, ale w Dreźnie sygnał radiowy zanikł. Wczoraj przeprowadziłem rozmowę z członkiem naszego Komitetu i jednocześnie moim przyjacielem, Waldkiem Polaszczykiem, który to prawdę mówiąc, zmobilizował mnie w końcu do napisania tych kilku słów. Minęła właśnie niedawno godzina 13 i już od 12 godziny oglądam na TVP Polonia ceremonię pogrzebową w Warszawie. Po zapoznaniu się z listą ofiar katastrofy, natychmiast uświadomiłem sobie, iż my, jako Komitet budowy pomnika ponieśliśmy również osobistą stratę 6 osób zaangażowanych bezpośrednio w naszą inicjatywę. Straciliśmy dwóch patronów honorowych: Prezydenta Lech Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego. Nasz Komitet honorowy stracił czterech członków: Janusza Kurtykę, Andrzeja Przewoźnika, Janusza Krupskiego i biskupa polowego Tadeusza Płoskiego. Zginął również bardzo nam przychylny i popierający nas minister w Kancelarii Prezydenta, Mariusz Handzlik, prywatnie przyjaciel mojego zastępcy, Zbigniewa Wojciechowskiego i ojciec chrzesny jego syna Stasia. Do godziny 12 słuchałem na internecie Radia Lwów i udało mi się połączyć ze studiem we Lwowie, gdzie przekazałem swoje osobiste refleksje i trochę dotyczących nas informacji. Ta ogromna strata elit intelektualnych naszego narodu, w tym tragicznym dla nas miejscu i dokładnie w 70 rocznicę wymordowania przez Sowietów naszych ówczesnych elit, jest dla całego Narodu Polskiego niewytłumaczalnym fatum, i myślę że kiedyś poznamy całą prawdę, tego dziwnego zbiegu okoliczności. My jako Komitet musimy podjąć teraz decyzję, kto powinien zastąpić te osoby, które utraciliśmy. Oczekujemy na wszelkie sugestie ze strony naszych czytelników, sami też zaczęliśmy na ten temat rozmowy. Osobiście uważam, że będzie bardzo trudno znaleźć godnych następców, ale pewnie i takich znajdziemy. Kończąc, łączę się w żalu z rodzinami ofiar i tymi Polakami, którzy przeżywają osobitą i narodową tragedię z powodu śmieci 96 osób lecących tego feralnego dnia do Katynia. JM
Pani Lidia Mikołajewska zamieściła swój artykuł o pomniku w Przeglądzie australijskim, więc podaje link właśnie do niego, bo niełatwo go znaleźć: http://przeglad.australink.pl/artykuly/pomnik.php W najbliższą zaś niedzielę, tj.17 stycznia, w kościołach w Blanc Mesnil i Aulnay Sous Bois, ksiądz proboszcz Ciągło ma poinformować wiernych o naszej inicjatywie i przewidywanej zbiórce datków na ten cel, zaś Pani Ewa Piotrowska obiecała mi, że wykona plakat informujący o tej akcji, który będzie umieszczony przy wejściu do kościoła. Wielkie dzięki za to! JM
Z przykrością muszę powiadomić szanownych czytelników, iż z przyczyn od nas niezależnych, zmuszeni jesteśmy przesunąć datę odsłonięcia pomnika o rok. Powód jest jak zwykle prozaiczny: brak funduszy, spowodowany wycofaniem się wcześniej zadeklarowanych sponsorów, którym obecny kryzys(wprawdzie bardziej medialny, niż rzeczywisty), posłużył za pretekst do wstrzymania obiecanych dotacji. Tak więc jesteśmy skazani na samych siebie i patriotów na całym świecie, którzy( mam nadzieję) nie opuszczą nas w tworzeniu naszego dzieła. Teraz w Bogu nadzieja... JM